Czy PKP można nazwać przewoźnikiem?
sobota, Luty 6th, 2010Studenci – młodzi ludzie, ciekawi świata, pragnący jak najwięcej zobaczyć, zwiedzić. Najczęściej nie lubią przebywać w jednym miejscu, mają skłonności do licznych podróży i nawiązywania nowych znajomości. W większości zdani są na łaskę rodziców i ich portfele.
Studenta jednak traktuje się ulgowo. Maja zniżki na przejazdy komunikacji miejskiej, siłownię, basen, kursy językowe etc. Posiadają także ulgę na przejazdy kolejowe. 33 proc. Zmniejszoną z 49 proc. Na nic się zdały protestów żaków i podpisywanie petycji. Władze były niewzruszone. Próbowało też zadziałać Niezależne Zrzeszenie Studentów. Na niemal każdej wyższej uczelni w Polsce członkowie organizacji zbierali podpisy. Zaangażowali się nawet nauczyciele akademiccy i pracownicy administracji. Wszystko na nic. Do dzisiejszego dnia zniżka na przewozy kolejowe została ta sama. Nie ma się czemu dziwić, patrząc na opłakany stan kolejnictwa w Polsce. PKP też ma swoich pracowników, których opłaca, pociągi, które utrzymuje i tory, które stale naprawia. Jak to się dzieje, że państwo, zamiast przeznaczyć dodatkowe fundusze na kolej, zdobywa pieniądze na kolejne diety posłów?
W takich warunkach ani studenci, ani ludzie kupujący bilet normalny, za który płacą ogromne sumy, nie będą mobilni. Wystarczy porównać szybkość jazdy pociągiem w Polsce oraz w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Wtedy nawet ceny nie będą straszne. Ogólny wniosek jest jeden – przejazdy kolejowe to już nie jest transport, to stanie w miejscu i szukanie linii PKS.